Otto Friedrich Bollnow, czyli hermeneutyka rodem ze Szczecina

Otto Friedrich Bollnow urodził się w 1903 roku w Szczecinie. Po studiach przyrodniczych był słuchaczem u Mischa, Sprangera oraz Heideggera. Bollnow habilitował się w dwóch dziedzinach, pedagogice oraz filozofii, w Getyndze w 1931 roku. Kolejne profesury obejmował w Giessen, Mainz oraz w Tybindze ukazując praktyczny wymiar dziedzin hermeneutyki, antropologii oraz filozofii egzystencji. Pasję tą zdradzają już tytuły jego publikacji Sprache und Erziehung (Mowa i wychowanie), Kriese und neuer Anfang. Anthropologie und Erziehung (Kryzys i nowy początek. Antropologia i wychowanie), czy Existenzphilosophie und Pädagogik (Filozofia egzystencji i pedagogika). Bollnow był bardzo dobrym znawcą filozofii egzystencji i to głównie francuskiej. A niedawno wydawnictwo Vittorio Klostermann publikujące Dzieła Zebrane Martina Heideggera wznowiło jego Wesen der Stimmungen (Istota nastrojów), antropologię opartą na fenomenie nastroju, przypominająca Schelerowskie Ordo amoris, czy Heideggerowskie próby ukazywania, fundamentalnej dla rozumienia, roli nastroju w Byciu i czasie, gdzie każde rozumienie jest już rozumieniem nastrojonym. Lecz właściwym instrumentem rozumienia świata oraz panowania nad nim jest dla Bollnowa mowa. Odwołuje się on w tym zakresie do znakomitych poprzedników, np. do Herdera, dla którego mowa umożliwiała człowiekowi rozumność, gdyż tylko słowo było w stanie „w całym oceanie doznań” zatrzymać poszczególną falę, czy do Humboldta, głoszącego że „człowiek jest człowiekiem tylko dzięki mowie” i żyje w świecie zinterpretowanym już przez mowę. „Człowiek żyje wśród przedmiotów, danych przez mowę”, gdyż nie ma on bezpośredniego dostępu do rzeczywistości, nawet uczucia jego są postrzegane jako słowa mowy.

Herder oraz Humboldt dostrzegli wprawdzie pierwsi problem, lecz nie był on tylko i wyłącznie fenomenem romantyzmu niemieckiego, gdyż został punktem zainteresowania amerykańskich lingwistów. Bollnow cytuje amerykańskiego specjalistę B.L. Whorfa, twórcę „lingwistycznej teorii względności”. (Względność jej bierze się – podobnie zresztą jak już wcześniej u Humboldta – z różnorodności języków, które konstytuują świadomość człowieka). Whorf zajmował się również uprzedmiotawiającym charakterem języków indogermańskich, dla których proces stawał się zawsze zaledwie zmianą na trwałym podłożu substancji, generowanym przez przedmiotowo-orzecznikową strukturę zdania. Uwagi te przypominają koncepcję Nietzschego lub Heideggera, który poprzez specyficzności swojej mowy starał się wyłamać „kraty słów” (Celan) ukazując rzeczywistość odległą od codziennego doświadczenia jako dziejowy proces.

Whorf uważał, że trudności z pojęciem pola w fizyce czy problem dualizmu korpuskularno-falowego – możemy uzupełnić – spowodowane są tą właśnie uprzedmiotawiającą strukturą zdania. Dlatego postulował on współpracę lingwistyki z filozofią przyrody w celu usunięcia przeszkód językowych w rozwoju nauk ścisłych. Pogląd o językowym uwarunkowaniu naszego myślenia dotyka według Bollnowa samego centrum filozofii, tj. teorii poznania. Wszelkie próby uzasadnienia poznania opartego bądź to na fundamencie empirycznym, bądź racjonalistycznym, posiłkują się wiarą, że istnieje taki punkt podparcia, dzięki któremu można by skonstruować niepodwarzalny system poznania. Projekt takiego pewnego systemu wydaje się być iluzją współczesnego myślenia, gdyż najprostsze spostrzeżenie okazuje się już być określane przez mowę i generowane przez nią rozumienie świata. To wszystko sugeruje opracowanie nowego projektu poznania, wychodzącego już nie od stałego punktu Archimedesa lecz świadomie uwzględniającego koliste uwarunkowanie naszego poznania.

Projekt ten opracowany na terenie nauk humanistycznych miałby się stać podstawą naszego poznania, także w naukach ścisłych, przy całym ich oporze ignorowania problemu.

Hermeneutyka stałaby się ważnym argumentem w tym sporze pomiędzy veraba a res, pomiędzy słowami a rzeczami, który od początku pozytywistycznego myślenia zdawał się być przesądzony.

Istota mowy polega na tym, iż wyprzedza ona wszelkie faktyczne doświadczenie. Zrozumienie słowa przekazuje doświadczenie tego co w nim zawarte. Mowa wytycza drogę do rzeczy, by dopiero później zakreśloną przez słowo przestrzeń człowiek mógł wypełnić własnym doświadczeniem.

Dlatego Humboldt nazywa mowę świata oglądem (Weltansicht), danym człowiekowi poznającemu dany język przed wszelkim doświadczeniem. Wrastamy w przestrzeń słowną danego języka wypełniając ją doświadczeniem, tworzymy mniejszą od niej przestrzeń naszego życia.

Bollnow wykorzystuje swoją hermeneutyczną intuicję praktycznie w postaci pedagogicznych postulatów, kładąc nacisk na poszerzanie zrozumienia świata poprzez język unikający żargonowych spłyceń. Mowa decyduje według niego nie tylko o tym, jak dziecko będzie pojmowało, widziało świat, ale również jak się będzie do niego odnosić.

„Rzeczy jawią się w świetle wyrażanych słowami decyzji” mawiał Lipps, a Bollnow w sposób fenomenologiczny ukazał różnorodny wpływ słowa na rzeczywistość.
(1) Nazywanie rzeczy przez słowa. Pierwszym sposobem panowania człowieka w świecie jest nadawanie nazw rzeczom i wtapianie tym samym rzeczy w pewien porządek podmiotu.
(2) Diagnozowanie. Mniej oczywistym nadawaniem imion przez człowieka jest dla przykładu diagnozowanie choroby przez lekarza. Słowo nie zmienia tu rzeczywistości, gdyż choroba trawiła chorego przed postawieniem diagnozy. To co uległo dzięki nazwaniu zmianie to odsłonięcie jej realność oraz wygenerowanie nastawienia chorego do niej.
(3) Oskarżenie. Gdy prokurator zarzuca morderstwo podejrzanemu to poprzez swój wgląd oraz odpowiadającą mu decyzję nie nazywa oczywistego stanu rzeczy, lecz stan niejasny, wymykający się często uwadze poprzez swój brak oczywistości. I nawet jeśli zarzut ten okaże się chybiony sytuacja ulegnie zmianie szczególnie dla oskarżonego i tylko trafniejsze (silniejsze) słowo może dokonać korekty poprzedniej sytuacji.
(4) Wyznanie miłości. Nadaje zmiennej i często niejasnej sytuacji emocjonalnej przejrzysty określony wymiar. Słowo wydobywa dzięki decyzji ze zmiennego strumienia życia sytuację, nadając jej niejako ponadczasowe trwanie.
(5) Obietnica. Słowo w powyższych przypadkach było konturem, formą (peras) nienazwanego, nieokreślonego strumienia życia (apeironu). W fenomenie obietnicy pojawia się dodatkowy element mocy słowa, uwzględniający nie tylko jego relacje z tym, co byłe lub teraźniejsze, ale przede wszystkim z tym, co przeszłe. Tutaj dane słowo nadaje bieg rzeczywistości człowieka, a nie tylko ją odzwierciedla. Hans Lipps oraz Gabriel Marcel pokazali jak stawanie się człowieka zależy od wierności danemu słowu, zatracenie orientacji na dane słowo jako cel samorealizacji powoduje utratę siebie.
(6) Gadanina. Ten fenomen ukazuje słowo, które utraciło oparcie w doświadczeniu, napełniającym go materialną treścią, słowo „wyświechtane”, bezpodstawne. Ale i tu poprzez ten fenomen widać siłę słowa, któremu ludzie wierzą, „rzecz jest taka właśnie, bo tak się o niej mówi”. Heidegger pokazał, że gadanina zniewala człowieka od zawsze i tylko świadomy wysiłek może uwolnić go spod jej władania.
Pedagogiczny wysiłek Bollnowa skupia się na mowie, jej roli w kształtowaniu młodego człowieka. Mowa przestaje być dla niego własnością jednej dyscypliny, ale staje się fundamentalnym narzędziem w kształtowaniu egzystencji.

Jaromir Brejdak