Jakie znaczenie może mieć dla nas dzisiaj twierdzenia Kartezjusza: „Żyć i nie filozofować to po prostu mieć oczy zamknięte i nie próbować nigdy ich otworzyć”

Filozofia to, jak podaje słownik, termin wywodzący się z greckiego „philosophie”, co znaczy „umiłowanie mądrości”; jest to dziedzina ogólnych rozważań dotyczących poglądu na świat i miejsca człowieka w świecie. Początkowo w starożytnej Grecji pojęcie to nie oznaczało pewnego typu wiedzy, lecz każdą wiedzę, wiedzę ogólną. Według legendy pierwszy terminu tego na oznaczenie wiedzy spokrewniającej z bogami użył Pitagoras.
Od niepamiętnych czasów myśliciele poświęcali swój czas na rozważania dotyczące sensu życia, powodu istnienia świata czy pojęć dobra i zła. Człowiek, jako istota myśląca, z natury nie jest w stanie zaakceptować suchego faktu przykładowo swojego istnienia . Nie wystarczy sama wiedza, że się jest. Po takim stwierdzeniu w umysłach ludzkich zazwyczaj rodzi się pytanie „po co?”. Każdy z nas nie jeden i nie dwa razy zastanawiał się, z jakiego powodu został stworzony. Jaki sens ma jego życie, do czego dąży? Tym samym myślimy o sensie naszej pracy, codziennego wstawania bądź jedzenia. Takie przemyślenia muszą nam się nasuwać od czasu do czasu, musimy je rozważać, choćby kilka sekund nad nimi myśleć. Tak zostaliśmy stworzeni, tak „zaprogramowani” i nad tym często warto zastanowić się dłużej. Czy nasza praca będzie miała jakikolwiek sens, jeśli będziemy wykonywać ją mechanicznie, bezmyślnie, gdzie jedynym celem będzie jej skończenie? Czy dni nie będą wtedy puste i bezdźwięczne? Czy nasze życie zyska na tym choćby odrobinę? Ale nie odrobinę więcej pieniędzy czy jeden awans wyżej po drabinie kariery. Tak naprawdę patrząc na siebie z boku, przyglądając się sobie bacznie dłużej niż zazwyczaj, spotkać się możemy niestety ze stwierdzeniem, że jesteśmy kukiełkami poruszanym przez niewidziane palce niewidzialnych dłoni… Tymi palcami bynajmniej nie jest nasz rozum, nasza dusza. Te palce to rutyna, bezmyślny pęd aby do przodu, które niezmiennie trzymają nas przy ziemi, przy samym jej gruncie, zawężają horyzonty naszego spojrzenie do dnia dzisiejszego, jutrzejszego lub nawet do kilku, kilkunastu lat. Na pierwszy rzut oka kilkanaście lat planów z wyprzedzeniem to bardzo rozważny krok: stateczność majątkowa, ubezpieczenie na życie, zapewnienie bytu rodzinie…. Ale czy nie warto pojąć, po co, w jakim celu to wszystko się odbywa? Dlaczego wytyczamy sobie takie, a nie inne zadania, dlaczego nie zawsze wszystko idzie zgodnie z planem? „Filozofia dostarcza środków umożliwiających zrozumienie świata, w którym żyjemy, jego błędów i wypaczeń, daje prawdziwe narzędzie intelektualne, by uporać się z wynikającymi stąd niedolami”1 wykazują w swoich dziełach Luc Ferry i Andre Comte-Sponville. Ludzie zwracają się ku filozofii w poszukiwaniu nowego sposobu na życie, motywacji działań, wzorców zachowań, które pomogłyby im odnaleźć się w dzisiejszym świecie. Czy można przeżyć życie zupełnie się nad nim nie zastanawiając?…

Warto najpierw przyjrzeć się bliżej kwestii rozumu człowieka. Arystoteles powiedział: „Człowiek pozbawiony zdolności postrzegania i rozumu staje się podobny do rośliny, pozbawiony tylko rozumu staje się podobny do zwierzęcia; natomiast człowiek w pełni obdarzony rozumem staje się podobny do Boga.”2. Od zwierząt odróżnia nas posiadanie rozumu, dzięki czemu możemy o sobie decydować. Człowiek, który kieruje się rozumem, nie zdaje się na przypadki, może sterować w dużej mierze własnym życiem. Można stwierdzić, że umysł po to został nam dany, abyśmy się nim posługiwali, naturalne więc jest, że powinniśmy starać się w pełni go wykorzystać i przez niego się doskonalić. Arystoteles mówi także: „(…)pewna forma mądrości jest z natury naszym celem, a ćwiczenie się w niej jest ostateczną czynnością, ze względu na którą powstaliśmy.”3 Ćwiczenie się w mądrości to nic innego jak filozofowanie. Według Arystotelesa jest ono uwarunkowane przez naturę, jest celem każdego człowieka, jest czymś niewymuszonym. Nawet ktoś, kto twierdzi, że z filozofią nie ma nic wspólnego, też na swój sposób jest myślicielem, chociaż nie zdaje sobie z tego sprawy. Filozofia jest obecna w życiu na co dzień, choćby w przysłowiach czy mitach. Nie można bez niej się obejść, uniknąć jej, żyć bez niej.

O tak wielkim znaczeniu filozofii musieli wiedzieć już starożytni Grecy. Pierwsi filozofowie „metodyczni” bowiem pojawili się już w VI w. p.n.e. Ale co nas pobudza do myślenia, zastanawiania się? Gdzie rodzi się myśl? Otóż Platon i Arystoteles zgadzają się co do kwestii, że źródłem filozofii jest zdumienie, zdziwienie. Arystoteles mówi: „Dzięki bowiem dziwieniu się ludzie obecni, jak i pierwsi myśliciele, zaczęli filozofować;”4. Zdziwienie jest bodźcem napędzającym zarówno starożytnych jak i współczesnych. Pojawiają się pytania i uświadamiamy sobie, że nie znamy na nie odpowiedzi. Wątpimy. Rozwiązania poddajemy krytyce, na podstawie której staramy się ustalić, gdzie jest pewność. Kartezjusz przykładowo pewnik znalazł w stwierdzeniu „myślę, więc jestem”, chociaż wszystko inne poddawał w wątpliwość. Istnieje możliwość, że podczas „zatapiania się” w myślach albo zapomnimy na chwilę o samych sobie albo nabierzemy pełnej świadomości własnej osoby w swojej sytuacji., zdamy sobie bowiem sprawę ze swojej niemocy, słabości. W wypadkach zagubienia stoicy, znani ze swojego „złotego środka”, radzą zaakceptować i z obojętnością potraktować fakt istnienia czegoś, na co nie mamy wpływu, natomiast myśli, czyli coś, co jest od nas w pełni zależne, rozwijać i starać się doprowadzić do zrozumienia.

We wszystkich tych przypadkach początkiem rozmyślań człowieka na dany temat jest pewien rodzaj wstrząsu: może to być zdziwienie, zwątpienie lub zagubienie, ale każdy z nich prowadzi do dalszych rozmyślań, kontemplacji, poszukiwań, wreszcie doprowadzić może do celu: poznania, pewności lub odnalezienia siebie samego. Każdy człowiek może dochodzić do odmiennych wniosków na pewne tematy i jest to jak najbardziej zrozumiałe, a nawet pożądane, każdy bowiem ma swój własny rozum, według którego kieruje swoim życiem. Karl Jaspers, jeden z najwybitniejszych filozofów wieku XX, uważa, że powyższe trzy rodzaje przejęcia są, owszem, bardzo ważne, lecz aby były pełne muszą spełniać pewien warunek, mianowicie: „(…) ważne jest, co to przejęcie znaczy dla komunikacji człowieka z człowiekiem, czy jej sprzyja, czy też przeszkadza.”5 W dzisiejszych czasach ludzie coraz rzadziej starają się siebie nawzajem zrozumieć, coraz częściej są obojętni na innych, można tu mówić o k r y z y s i e komunikacji. Według Jaspersa tylko w porozumiewaniu się można być sobą i to nie w przykładowej wymianie zdań pozbawionej treści osobistych, ale w „komunikacji egzystencji z inną egzystencją”6. Prawdziwym więc, wszystkie czynniki zawierającym w sobie źródłem filozofii okazuje się być chęć komunikacji. „Dopiero w komunikacji osiągamy cel filozofii, w którym ugruntowany jest ostatecznie sens wszelkich celów: uprzytomnienie sobie bytu, rozświetlenie miłości, dopełnienie spokoju.”7 – powiada Jaspers.

Człowiek, który w samotności oddaje się przemyśleniom, nierzadko może nie dostrzec pewnych istotnych dla sprawy faktów, co może doprowadzić go do błędnych, czasem niedorzecznych wniosków. Wystarczy jednak wymiana poglądów na te same sprawy, nie można bowiem spojrzeć na coś obiektywnie i z innego punktu widzenia, nie znając tego punktu widzenia. Jak mówi Krzysztof Murawski: „wymiana poglądów wzbogaca własne spojrzenie o dorobek myślowy rozmówców.”8 Nasze myślenie rozmowa taka może też sprowadzić na zupełnie inne tory, niewykluczone również, że konfrontując z rozmówcą nasze poglądy wspólnie dojdziemy do prawdy. Komunikacja jest więc potrzebna, wręcz wymagana.

Wiemy już, co nas pobudza do rozważań. Wiemy, do jakich celów one prowadzą. Do nas należy wybór, czy pójdziemy ich tropem, czy poddamy się zdziwieniu bądź zwątpieniu czy też zagubieniu i spróbujemy uzyskać odpowiedź na nurtujące nas pytania, czy wreszcie podejmiemy próbę porozumienia się z innym człowiekiem i tym samym spełnienia, a nie tylko przeżywania, życia… Przedtem warto jednak przyjrzeć się różnym postawom myślicieli, przedstawionym przez nich dobrym i złym stronom „umiłowania mądrości” oraz na tej podstawie wyciągnąć własne wnioski i zdecydować, czy zgadzamy się ze zdaniem Kartezjusza zawartym w temacie, czy też nie…

Jak wiadomo pojęcie „filozofia” nie jest jednokierunkowe. Mamy wiele dziedzin rozmyślań, i tak mamy na przykład: filozofię pracy, społeczną, moralną, eksperymentalną, pozytywną, człowieka itd… W.K.C. Guthrie w swoim dziele poświęconym filozofom greckim przedstawił trzy kierunki rozwoju filozofii, mianowicie: filozofia spekulatywna albo naukowa, filozofia praktyczna oraz, po osiągnięciu dojrzałości dwóch poprzednich, filozofia krytyczna. Istotne dla rozważań są w szczególności dwa pierwsze kierunki.

Pierwszy jest, według Guthrie, „próbą wyjaśnienia świata, w którym żyjemy, czyli makrokosmosu”9. Z uwagi na to, że autor przedstawia problem pod kątem starożytnej Grecji, należy zaznaczyć, że Grecy nie odróżniali nauk przyrodniczych od filozofii, teraz jednak, jak wiadomo, obie dziedziny poszły swoim własnym torem. Można więc powiedzieć, że filozofia spekulatywna sprowadza się w dzisiejszych czasach do metafizyki. Początkowo, według encyklopedii, pojęcie to odnosiło się do nauki o pierwszych, podstawowych zasadach bytu; z czasem termin ten stał się nazwą działu filozofii – teorii bytu.

Pozytywiści i marksiści rozumieli metafizykę jako ogół problemów, które hamują postęp nauk. August Comte reprezentuje pozytywizm w filozofii, który przeciwstawia się metafizyce i za model wiedzy uznaje nauki przyrodnicze: „(…) uznajemy za niemożliwe uzyskiwanie pojęć absolutnych; wyrzekamy się badania pochodzenia i przeznaczenia wszechświata oraz poznawania wewnętrznych przyczyn zjawisk; usiłujemy natomiast wykryć ich prawa, to znaczy ich stosunki, następstwa i podobieństwa, posługując się łącznie rozumowaniem i obserwacją.”10 Podobne zdanie wygłasza Engels: „(…) w przyrodzie wszystko dzieje się w ostatniej instancji dialektycznie, nie zaś metafizycznie.”11 Metafizyka według Engelsa to pewne uproszczenia, na przykład twierdzi, że dla metafizyka rzecz albo istnieje albo nie, że myśli on samymi odosobnionym przeciwieństwami. Engels przekonuje, że nie można mieć całkowitej pewności, że coś istnieje lub nie, ponieważ wszystko jest w ciągłym ruchu i procesy te nie mieszczą się w ramach myślenia metafizycznego.

Metafizykę przeciwstawiają nauce również neopozytywiści z Koła Wiedeńskiego. Nie przeciwstawiają się oni jednak za Comte`m czy Engelsem metafizyce, poddając w wątpliwość jej słuszność i uznając twierdzenia za fałszywe. Według nich metafizyka po prostu nie ma znaczenia: „Nie ma zatem żadnych pytań, na które zasadniczo nie ma odpowiedzi, (…). Pytania, o których dotychczas tak mniemano, nie są prawdziwymi pytaniami, lecz bezsensownym stekiem słów, które wprawdzie sprawiają wrażenie pytań (…), w rzeczywistości jednak składają się z pustych dźwięków(…).”12 Znaczenie twierdzenia według nich polega na wskazaniu empirycznych warunków, w których zachodzi opisywane przez dane twierdzenie zjawisko.

Czy jednak rzeczywiście metafizyka jest zupełnie niepotrzebna, niedorzeczna, jest przeszkodą? To prawda, że do spekulacji dotyczących natury wszechświata skłania ciekawość i rozmyślania takie nie niosą pozornie żadnych praktycznych korzyści. Jednak czy w życiu liczą się tylko korzyści materialne? Oczywiście, że nie. Uwagę na to zwraca Arystoteles: „Czyste myślenie jest zatem lepsze i cenniejsze niż myślenie skierowane ku poszukiwaniu pewnych korzyści. Czyste myślenie jest samo przez się bardziej cenne, a mądrość rozumu jest w tym rodzaju myślenia najcenniejsza(…)”13. Arystoteles nie dziwi się, że mądrość filozoficzna może okazać się bezużyteczna czy niekorzystna. Według niego powinna być pożądana nie ze względu na ewentualne korzyści, lecz na nią samą. Ludzie, którzy tego nie dostrzegają, nie mogą być szczęśliwi. Arystoteles uważa za haniebne zachowanie człowieka, który zdobyte dobra ceni wyżej niż własne wnętrze, duszę. „Tak jak człowiek stanie się pośmiewiskiem, jeżeli będzie gorszym od swoich sług, tak też należy uznać za nieszczęsnych tych, dla których majątek jest ważniejszy od ich własnej natury.”14 – twierdzi.

Podobnie uważa amerykański filozof William James, który uważa, że filozofia: „Chleba nie piecze, jak mówią, potrafi jednak tchnąć w dusze odwagę; (…) nikt przecież nie podoła bez jej światła.”15

Ponadto Arystoteles do końca nie jest zdania, że dzisiejsza metafizyka jest nieprzydatna w praktyce. Aby wyrobić sobie pogląd na jakikolwiek temat, niezależnie od tego jaki tryb życia prowadzimy i co jest dla nas w nim najważniejsze, musimy najpierw pomyśleć mądrze „nic bowiem nie przedstawi nam się jako dobre, jeżeliśmy tego nie rozważyli i mądrze nie wykonali.”16.

Drugim kierunkiem filozofii według Guthrie jest filozofia praktyczna, obejmująca etykę i politykę, zajmująca się badaniem samego człowieka, jego relacji z innymi i miejsca w świecie, czyli mikrokosmosu. Dociekania w tym kierunku mają na celu znalezienie sposobu udoskonalenia życia ludzi.

Tym razem Arystoteles udowadnia, że jeśli chodzi o politykę, nie można zapomnieć o filozofii jako nieodłącznej cesze człowieka, który rządzi. Jeśli chodzi o etykę, Arystoteles jest zdania, że, podobnie jak w przypadku polityki, znajomość teorii, przedstawiającej ogólny porządek rzeczy, pozwala człowiekowi samemu decydować i kształtować własne życie indywidualnie. Prawodawca, aby dobrze pokierować państwem, musi najpierw znać pewne wzorce zaczerpnięte z pierwszych źródeł – natury i prawdy. Ta teoretyczna, lecz przydatna wiedza, pomaga mu w działaniu, podpowiada rozwiązania i działa na jego korzyść. Zarówno polityk jak i biznesmen, handlowiec czy właściciel firmy powinni kierować się czymś w życiu, działać według jakiejś myśli, systemu. Brak wzorców postępowania i poruszanie się bez celu może doprowadzić do tragedii, zarówno na odpowiedzialnym stanowisku, co może pociągać za sobą daleko idące szkody dla pewnej instytucji czy ludzi, jak i w życiu osobistym człowieka. Pocieszające jest, że rośnie liczba osób zwracających się ku filozofii w poszukiwaniu nowych propozycji, czegoś, co mogłoby ich w pewien sposób ukierunkować i pomóc przebrnąć przez kłopoty dnia codziennego. Nie można jednak bezkrytycznie przyjmować zdania filozofów ze względu na przykład na brak własnego poglądu na dany temat lub wrażenie, jakie robi na nas głoszący dany pogląd człowiek. „(…) w filozofii liczy się to jedynie, że człowiek powinien rozumieć świat, rozumieć go bezpośrednio na swój własny, osobny sposób i nie zadowalać się żadnym innym ujęciem.”17 przestrzega James.

Zarówno dzisiejsza metafizyka jak i filozofia praktyczna oddziałują pozytywnie, chociaż w różny sposób, na człowieka. Pierwsza wzbogaca jego wnętrze, duszę, pozwala oderwać się od ziemi i dóbr materialnych, druga natomiast pokazuje, jak patrząc na samego siebie udoskonalać swoje życie i relacje z innymi ludźmi. Filozofia pokazuje nam kierunek, w którym możemy podążać i na drodze którego możemy się rozwijać. Myśliciele zwracają tylko naszą uwagę na pewne kwestie, natomiast przemyśleć je, rozwinąć i przyjąć w odpowiedniej dla nas formie, po czym starać się wprowadzić w życie musimy już sami.

Znaczenie stwierdzenia Kartezjusza „Żyć i nie filozofować to po prostu mieć oczy zamknięte i nie próbować nigdy ich otworzyć” jest w dzisiejszych czasach ogromne. Wydaje mi się, że w tych słowach kryje się pewna przestroga dla współczesnego pokolenia, które jeszcze z nieufnością odnosi się do pojęć takich jak „filozofia”, „kontemplacja”, „metafizyka”, uważając je za stratę czasu, dążąc jedynie do zdobycia zysków, szukając jedynie korzyści, których w filozofowaniu nie potrafią znaleźć… Myślę, że jest to jednak kwestia czasu i sprawa ograniczonej wiedzy na temat filozofii. Być może niektórzy uważają, że jest to dziedzina dostępna tylko wąskiemu gronu ludzi, że jest trudna do opanowania. Jednak chcę powtórzyć za Arystotelesem: „trudność w opanowaniu filozofii jest czymś znikomym wobec ogromu jej użyteczności”18. Otwierając oczy mamy okazję nauczyć się myśleć lepiej, a tym samym żyć lepiej. Bo „(…) bez myślenia można tylko myśleć, że się żyje, ale nie żyć naprawdę.”19

Joanna Bilska


Przypisy:

1. „Forum” 45/2001 (s.36 – 37)
2. Arystoteles: „Zachęta do filozofii”
3. Arystoteles: „Zachęta do filozofii”
4. Markiewicz Barbara: „Filozofia dla szkoły średniej” wybór tekstów. Warszawa 1988 (s. 46)
5. Jaspers Karl : „Wprowadzenie do filozofii”. Wrocław 1995 (s. 17)
6. Jaspers Karl : „Wprowadzenie do filozofii”. Wrocław 1995 (s. 17)
7. Jaspers Karl : „Wprowadzenie do filozofii”. Wrocław 1995 (s. 17)
8. Murawski Krzysztof: „Piękno myślenia”. Warszawa 1987 (s. 40)
9. Guthrie W.K.C.: „Filozofowie greccy od Talesa do Arystotelesa”. Kraków 1996 (s. 16)
10. Markiewicz Barbara: „Filozofia dla szkoły średniej” wybór tekstów. Warszawa 1988 (s. 285)
11. Markiewicz Barbara: „Filozofia dla szkoły średniej” wybór tekstów. Warszawa 1988 (s. 325)
12. Markiewicz Barbara: „Filozofia dla szkoły średniej” wybór tekstów. Warszawa 1988 (s. 400)
13. Arystoteles: „Zachęta do filozofii”
14. Arystoteles: „Zachęta do filozofii”
15. James William: „Pragmatyzm”. Warszawa 1998 (s.43)
16. Arystoteles: „Zachęta do filozofii”
17. James William: „Pragmatyzm”. Warszawa 1998 (s. 44)
18. Arystoteles: „Zachęta do filozofii”
19. Heller Michał: „Usprawiedliwienie wszechświata” (s. 15)

Bibliografia:

1. Arystoteles: „Zachęta do filozofii”
2. 2. Encyklopedia Powszechna PWN. Warszawa 1976
3. „Forum” 45/2001
4. Guthrie W.K.C.: „Filozofowie greccy od Talesa do Arystotelesa”. Kraków 1996
5. Heller Michał: „Usprawiedliwienie wszechświata”
6. James William: „Pragmatyzm”. Warszawa 1998
7. Jaspers Karl : „Wprowadzenie do filozofii”. Wrocław 1995
8. Lefebvre Henri: „Kartezjusz”. Warszawa 1950
9. Markiewicz Barbara: „Filozofia dla szkoły średniej” wybór tekstów. Warszawa 1988
10. Murawski Krzysztof: „Piękno myślenia”. Warszawa 1987


Autorka – Studentka Dziennikarstwa, „Jest to praca pisana na olimpiadę filozoficzną, lecz z powodu nie złożenia jej w terminie nie została przeczytana i oceniona.”