Czy filozof powinien interesować się polityką?

Jadąc kiedyś pociągiem z Olsztyna do Torunia byłem świadkiem ciekawej rozmowy trojga pasażerów. Zwykle tematem rozmów nieznajomych ludzi, którzy spotkali się w jednym przedziale jest polityka. Jak powszechnie wiadomo każdy Polak zna się na polityce najlepiej, dlatego rozmowa ta była raczej monologiem trzech osób przedstawiających swoje poglądy, a nie dyskusją. Owe osoby stanowiły dość ciekawy, chociaż zupełnie niepełny przekrój polskiego społeczeństwa: starszy mężczyzna pochodzący z Olsztyna, młody żołnierz na przepustce i nauczycielka w średnim wieku, trzymająca na kolanach „Politykę”. Rozmowa toczyła się na temat Unii Europejskiej, czyli tematu jak najbardziej politycznego. Z zaskakująca precyzją określiłem poglądy tych trzech osób, zanim jeszcze „dyskusja” rozgorzała na dobre. Otóż starzy mężczyzna był stanowczo przeciw Unii, bo nie chciał, żeby tereny, na których mieszkał, zostały zajęte, tak jak przed II wojną światową, przez Niemców. Młody żołnierz, widząc poprawę w polskim wojsku po wejściu do NATO, skłaniał się ku Unii, chociaż widział w niej taki sam „burdel” (tylko cytuję) jak w polskim wojsku, który nadal w nim pozostał, mimo członkostwa Polski w NATO. Natomiast nauczycielka była zdecydowania za UE, widząc w niej perspektywy lepszych zarobków i rozwoju kraju. Przysłuchując się rozmowie zadałem sobie pytanie, czy gdybym zainteresował się (w większym stopniu) polityką, mógłbym tych trzech dyskutantów doprowadzić do porozumienia, a sam uzyskać odpowiedź na pytania chociażby o Unię Europejską.

Otóż mankament owych trzech osób polegał na tym, że patrzyli oni na politykę poprzez pryzmat swych jednostkowych doświadczeń, bojąc się, czy też oczekując po wprowadzenie zmian politycznych, jakiś strat czy korzyści dla siebie. Jest to oczywiście naturalne podejście człowieka do polityki. Jednak w głosie każdej z trzech osób brzmiała nutka niepewności co do tego, jaka czeka ich przyszłość. Polityka obserwowana z punktu widzenie celów jednostkowych zawsze budzi takie poczucie. Patrzenie z szerszej perspektywy likwiduje, przynajmniej po części, ten niepokój. A szersze spojrzenie można uzyskać poprzez interesowanie się polityką w teorii. Zrozumienie mechanizmów politycznej gry, na pewną pozwala ją lepiej zrozumieć; a co lepiej zrozumiałe tym mniejszy budzi strach i obawę. Dlatego uważam, ze filozof powinien interesować się polityką.

Teoria polityki jest dziś domeną politologów, lecz nie zapominajmy, że już najznakomitsi filozofowie starożytni tą dziedziną wiedzy się zajmowali, a polityka przez długi czas jedną z podstawowych dziedzin filozofii praktycznej. Chociażby z takiego powodu filozof powinien się polityką interesować. Ale wróćmy do poprzedniego powodu, czyli do zrozumienia mechanizmów jakimi rządzi się polityka, bo ta racja wydaje mi się najważniejsza. Wymyślanie wyrafinowanych systemów politycznych przez filozofów moim zdaniem nie miało nigdy sensu, bo było one bardzo trudne do wprowadzenia w rzycie społeczne, wręcz utopijne. Poza tym mamy dobry przykład marksizmu, że nie należy słuchać filozofów tworzących swoje własne systemy polityczno-społeczne. A więc nie wymyślanie, lecz po pierwsze zrozumienie. Z tym wiąże się przede wszystkim poznanie. „Wszyscy ludzie z natury dążą do poznania” – pisze Arystoteles. Gdyby tak było nie mielibyśmy w Polsce ignorantów politycznych, którzy często wypowiadają się na tematy, o których nie mają pojęcia. Oczywiście nie trzeba być filozofem, by takim ignorantem nie być, ale filozof, którego zawodową koniecznością jest poznanie, filozof kojarzony (przynajmniej do niedawna) z mądrością, powinien na tematy związane z polityką (oczywiście nie tylko polityką, ale o niej jest tu mowa) potrafić się wypowiedzieć, nie używając pustosłowia. Chociaż by po to by wyjaśnić ignorantom pewne kwestie.

Pytanie czy filozof powinien interesować się polityka jest pytaniem czy powinien się nią interesować człowiek w ogóle. Nie potrafię tu podać powodu, dla którego filozof miałby się polityką zajmować, a np. sklepikarz nie. W państwie demokratycznym ,w jakim żyjemy, mamy przynajmniej częściowy wpływ na rzeczywistość polityczną, która obecna jest w każdym aspekcie naszego codziennego życia. Polityka jest teorią, mimo że zniekształconą przez wtłoczenie do rzeczywistości społecznej, to jednak na teorii opierającą swe podstawy. Gdy zrozumiemy podstawy polityki, uświadomimy sobie jakimi regułami rządzi się otaczająca nas rzeczywistość, w której na pierwszy rzut oka polityki nie widać, lecz po dokładniejszej obserwacji obecność jej aż przytłacza. Poznanie tych praw pozwoli nam wtedy lepiej funkcjonować w tym pełnym polityki świecie. Każdy człowiek, czy tego chce czy nie, jest obywatelem jakiegoś państwa. Filozof także, więc powinien on zainteresować się polityką nie tylko z czysto poznawczych przyczyn, lecz także jako obywatel.

W tym momencie przed filozofem jako obywatelem rysują się cele praktyczne poznania polityki, cele które przynoszą pewną korzyść. Korzyść ta istnieje w odniesieniu do funkcjonowania w społeczeństwie oraz lepszego wykorzystywania swoich praw obywatelskich.

Traktując filozofa tak samo jak każdego innego obywatela państwa, należy zastanowić się czy pytanie postawione w temacie ma jakikolwiek sens. Czy filozof powinien inaczej traktować politykę niż inni ludzie? Jeśli rozpatrywalibyśmy to pytanie w perspektywie korzyści praktycznych jakie może odnieść zwykły obywatel i filozof (oczywiście nie mówię, że filozof jest obywatelem niezwykłym; jest to tylko rozróżnienie) z interesowanie się polityką, to wydaje się, że nie. Natomiast gdy pytanie to rozpatrywalibyśmy w kontekście celów poznawczych, jakie interesowanie się polityka daje człowiekowi, to sądzę, że filozof powinien się polityką w wysokim stopniu interesować. Ale nie każdy filozof. Myśliciel, zajmujący się teorią poznania czy logiką, nie potrzebuje żadnej wiedzy z dziedziny polityki, by uprawiać swą nauka. Wiemy jednak, że istnieją także inne działy filozofii np. filozofia kultury czy polityki. Filozof, zajmujący się tą dziedziną wiedzy jak najbardziej powinien się interesować polityką, nie tylko w sensie teorii polityki, lecz także polityki uprzedmiotowionej w naszym świecie społecznym. Gdyby tak nie było, taki myśliciel wydałby mi się co najmniej dziwny. To tak, jakby teoretyk muzyki nigdy nie słuchał muzyki. Filozofia kultury i polityki, chcąc wyjaśnić, czym jest kultura, jakimi rządzi się prawami, musi się do tej kultury odwoływać, musi ją stale obserwować, a ma zadanie ułatwione, gdyż owa kultura (do której należy także polityka) zewsząd nas otacza.

Wróćmy jeszcze do kwestii interesowania się polityką w celu praktycznym, jako obywatele. Omawianie tego zagadnienia przy użyciu słowa powinien (którego używałem) nie wydaje mi się tu stosowne. Powinno się do tego powinien dodać „jeśli chce”. Nie chce tutaj wskazywać, co człowiek powinien rozbić, a co nie. Jest to jego indywidualna sprawa. Natomiast bez jakichkolwiek problemów mogę mówić, i chyba większość przyzna mi rację, że filozof ze względu na cel poznawczy, związany z przedmiotem jego badań, nie tylko powinien, lecz także musi interesować się polityką.

Pozostaje jeszcze jeden ważny szczegół. Jeśli filozof jest polityki ciekawy i zgłębia o niej wiedzę, to w naszym kraju ma często okazję się tą wiedzą popisać i mile połechtać swoją dumę, wyjaśniając ignorantom pewne kwestie. W Polce polityka jest częstym przedmiotem dyskusji, zwłaszcza w pociągach. Więc miłego staruszka, młodego żołnierza i nauczycielki w średnim wieku, których filozof spotka w przedziale pociągu, może ich tylko zapytać: „Czy zastanowili się państwo nad logiczność waszych wniosków?”

Maciej Sułkowski